Zdarza się , że poprawiam błędy w zasiedzeniu prowadzonym samodzielnie przez posiadaczy albo przez innych pełnomocników. Posiadacz może czuć się bardzo pewnie, uważa że jest na prawie i że każdy sąd z pewnością stwierdzi jego prawo własności. Nic bardziej mylnego, sędzia nie zna sprawy, nie zna nieruchomości ani nie wie kto ją posiadał przez ostatnie dziesięciolecia. To na posiadaczu spoczywa obowiązek udowodnić wszystko przed sądem, że to on był na ziemi, zajmował się nią, dbał, posiadał, władał jak właściciel. Na te okoliczności trzeba przedstawić dowody. Nie wystarczy tylko powiedzieć w sądzie, że ja tą działkę uważam za swoją. Trzeba jeszcze złożyć dokumenty to potwierdzające np. rachunki za remont, faktury za media, umowy na prace budowlane lub polowe. Istotnym źródłem dowodowym są świadkowie. W sprawie o zasiedzenie najcenniejsi są sąsiedzi, którzy codziennie widywali nieruchomość, którzy mieszkają obok i pracują na okolicznych polach. To oni powinni zaświadczyć, że nieruchomość była w użytkowaniu i władaniu przez ostatnie co najmniej 30 lat przez osobę , która złożyła wniosek o zasiedzenie.
Bez świadków nie uda się przeprowadzić zasiedzenia !!!
Każda sprawa o zasiedzenie jest trochę inna. Tak, że adwokat, który przeprowadził co najmniej 40 -50 spraw może mówić o doświadczeniu zawodowym w tego typu sprawach. Podstawowym błędem innych adwokatów jest skromnie przygotowany wniosek, lakoniczny, bez konkretów, bez wskazania daty, od której ma być liczone zasiedzenie, bez wniosku o doliczenie do okresu posiadania samoistnego aktualnego posiadacza okresu posiadania jego poprzedników prawnych (np. zbywców, spadkobierców).
Natomiast w mojej ocenie do największego przewinienia profesjonalnego pełnomocnika dochodzi wtedy gdy nie przygotuje swojego klienta do przesłuchania. To jest obowiązek w każdej sprawie, nie tylko o zasiedzenie, by porozmawiać z klientem, przytoczyć mu pytania jakie mogą paść na rozprawie – nie tylko jakie pytania zada jego pełnomocnik, ale jaki może zadać sąd i pełnomocnik strony przeciwnej. Ale w sprawie o zasiedzenie przesłuchanie wnioskodawcy jest jednym z najcenniejszych dowodów w sprawie.
Każde słowo wnioskodawcy wypowiedziane na sali sądowej jest ważne
i powinno być przemyślane, bowiem sąd bardzo ostrożnie podchodzi do wydania orzeczenia stwierdzającego zasiedzenie. Jego orzeczenie uwzględniające wniosek o zasiedzenie spowoduje pozbawienie właściciela jego prawa własności – a więc prawa opisanego w Konstytucji. Sąd musi być zatem pewien, że zostały spełnione wszystkie przesłanki zasiedzenia wymagane przez prawo. Adwokat musi pamiętać, że nie ma łatwych zasiedzeń, wszystkie sprawy należy prowadzić z najwyższą ostrożnością i zwracać uwagę na najmniejsze drobiazgi , które mogą poddać w wątpliwość wiarygodność wnioskodawcy. Ma znaczenie wszystko – np. adnotacja sołtysa dokonana na pokwitowaniach płatności podatku od nieruchomości, powierzchnia budynku wpisana na decyzji podatkowej, wewnętrzne ogrodzenie dzielące zasiadywaną działkę i setki innych.
Sprawny adwokat potrafi szybko ocenić dokumenty, którymi dysponuje jego klient, uznać jakie dowody załączyć do wniosku a jakie pod żadnym pozorem nie składać. Często zdarza się, że klient ma własną wizję poprowadzenia sprawy, wybrał sobie dokumenty do niej, a ja wywracam mu wszystko do góry, każę przygotować inne dokumenty i zakazuję składać dokumentów, które w jego ocenie były kluczowe. Osoba, która nie ma doświadczenia prawnego nie jest w stanie ocenić jaki dokument jest ważny, przydatny a jaki może zaszkodzić. Najczęściej posiadacze popełniają błąd w postaci chęci złożenia dokumentów, które potwierdzają co prawda posiadanie, ale wskazują na posiadanie zależne a nie samodzielne. Bo w rzeczywistości tylko adwokat może odróżnić posiadanie samoistne od zależnego. A tylko posiadacz samoistny może zostać właścicielem przez zasiedzenie. Posiadacz zależny nigdy nie stanie się właścicielem.


